STRONA GŁÓWNA POSŁUCHAJ, JAK GRAŁ ZDJĘCIA INNI O STANISŁAWIE SANTORZE IRENA SANTOR W WIKIPEDII

ŻYCIORYS STANISŁAWA SANTORA

Stanisław Santor urodził się 29 marca 1922 r. w Suwałkach, zmarł 6 stycznia 1999 r. w Warszawie.

Był dzieckiem Antoniego (z zawodu rzemieślnika) i Marianny z Boguszewskich. Miał troje rodzeństwa - starszą siostrę Halinę, młodszą Mirę (tancerkę z baletu Tacjanny Wysockiej) i najmłodszego brata Jana (zginął na warszawskiej Starówce w wybuchu czołgu pułapki w czasie Powstania). Kiedy S. miał 5 lat rozpoczął lekcje gry na skrzypcach w rodzinnych Suwałkach. Był bardzo zdolnym i sprytnym uczniem - zdarzało się w czasie ćwiczeń w domu, że na pulpicie nutowym trzymał pasjonującą książkę i czytał, jednocześnie grając ćwiczenia, żeby zmylić słuchających za ścianą rodziców. Kiedy skończył 13 lat dotychczasowy nauczyciel muzyki przekonał jego rodzinę do przeprowadzki do Warszawy, aby rozwijać talent syna. Zamieszkali na Starym Mieście.

1 września 1935 r. S. zapisał się do dwóch szkół: do Gimnazjum im. Stefana Batorego (maturę robił na tajnych kompletach w 1942 r.) i do Konserwatorium. Studiował w klasie skrzypiec profesora Józefa Jarzębskiego (wybitnego pedagoga, nauczyciela takich sław jak Grażyna Bacewiczówna, Irena Dubiska, Antoni Wroński czy Stefan Rachoń). S. zdobył dyplom z wyróżnieniem (24 lipca 1943 r.). Ale po wojnie wrócił do swojego profesora, który nazywał go jednym ze swoich najzdolniejszych uczniów. Co ciekawe, S. po wojnie nigdy nie nostryfikował dyplomu, bo nie chciał zdać obowiązującego już wtedy egzaminu z "nauki o Polsce i świecie współczesnym". Ale, w 1956 r., zagrał w Filharmonii Lubelskiej "Koncert a-moll" Głazunowa jako swój popis dyplomowy.

Plakat

30 sierpnia 1943 r. podjął pracę w orkiestrze p/d Zygmuna Latoszewskiego występującej w Cafe Lourse przy Trębackiej 10. Powstanie Warszawskie wywarło wielki wpływ na młodego muzyka. W Powstaniu stracił brata. Sam ciężko zachorował. Jego siostra zapisała we wspomnieniach, że kiedy wychodzili z Warszawy Stanisław Santor był zbyt słaby, by udźwignąć jakikolwiek bagaż. A mimo to niósł swoje skrzypce - do obozu w Pruszkowie i dalej, do obozu pracy w Peterscheim. Tam pracował w kamieniołomach. Jeden z głazów przygniótł mu rękę. Obóz wyzwolono 7 kwietnia 1945 r. Droga do Polski, przez kilka linii frontu, zajęła S. ponad miesiąc.

W książce autorstwa Barbary Rybałtowskiej ("Stefan Rachoń", Warszawa 1996) Stanisław Santor wspomina: "Kiedy wróciłem z obozu w 1945 roku - bo pracowałem w Niemczech w kamieniołomach - Warszawa była zupełnie zniszczona, nikogo tu nie zastałem i musiałem wyjechać do Łodzi. Było to najbliższe miasto, gdzie toczyło się życie. Grałem tam w Łódzkiej Filharmonii. [pracował na etacie od 1 października 1945 do 31 lipca 1946 r. pod znakomitym kierownictwem Zdzisława Górzyńskiego- przyp. autora strony]. Tęsknota za Warszawą była jednak tak duża, ze tylko czekałem, żeby się trafiła okazja, by do niej wrócić. Udało mi się to w 1947 roku - zaangażowano mnie do Filharmonii Warszawskiej. [na etacie od stycznia do sierpnia 1949 r. - przyp. autora strony].[...] Należę do ludzi nadwrażliwych, a los takich w orkiestrze nie jest łatwy. Po dwóch latach pracy w filharmonii dyrektor powiedział do mnie coś, czym poczułem się urażony i odszedłem. Zaangażowałem się do Rachonia i przepracowałem u niego ćwierć wieku. Z nikim innym nie wytrzymałbym tyle czasu, zresztą nikt tej orkiestry nie opuszczał dobrowolnie...”

Tak, w tej samej książce, Stanisław Santor opowiadał, jak trafił do Orkiestry Rozgłośni Centralnej Polskiego Radia pod dyrekcją Stefana Rachonia: "Tak się złożyło, że miałem jakiś interes do kolegi, który grał w orkiestrze Rachonia. Poszedłem do "Ymki". Usiadłem skromnie w końcu sali i czekałem, aż kolega bedzie miał wolną chwilę, żebym mógł z nim porozmawiać. Ktoś musiał powiedzieć Rachoniowi, że jestem skrzypkiem - on już wtedy był powszechnie znany, miał pozycję - ale zszedł z estrady - przywitał się ze mną i zapytał: - Czy ma pan ze sobą skrzypce? - Nie nosiłem ze sobą wszędzie skrzypiec, ale on uśmiechnął się i powiedział: - Potrzebujemy dziś dodatkowego skrzypka, tu są skrzypce kolegi, zagra pan na nich. Tak to złapałem znienacka fuchę na nie swoich skrzypcach. Bardzo mnie ujął Stefan Rachoń tym, że okazał mi tyle zaufania...". S. Santor był koncertmistrzem tej orkiestry od 1 grudnia 1949 do 1974 roku i później,w latach 1978-80, po czteroletniej współpracy z Frysk Orkestr w Groningen w Holandii. W 1980 r. przeszedł na emeryturę, ponieważ na emerytyurę przechodził wtedy Stefan Rachoń.

Zachowało się niewiele śladów działalności S. Santora poza radiową orkiestrą. Wiadomo, że tuż po wojnie, mieszkając w Łodzi, wystąpił z recitalem w tamtejszym Klubie Pickwicka oraz w Wieczorze artystyczno-literackim z udziałem Władysława Broniewskiego i Jana Brzechwy (miejsce nieustalone). Uczestniczył też w życiu warszawskiego Konserwatorium: zagrał "Prelud" A. Szałowskiego i "Harnasie" K. Szymanowskiego na pierwszym powojennym koncertcie studentów, i "Koncert skrzypcowy D-dur" P. Czajkowskiego na koncercie absolwentów (9 czerwca 1950 r. w Filharmonii Warszawskiej). A w 1956 r. wykładał w Akademii Muzycznej przedmiot: "Ilustracja muzyczna w zakresie orkiestry". Grał w kwartetach smyczkowych: z K. Kamińskim, S.Bazińskim i L. Butkiewiczem (w 1949 r.) i , w latach siedemdziesiątych, z I. Iwanowem, E. Komosińskim i L. Radkiem. Wielokrotnie współpracował z Państwowym Zespołem Ludowym Pieśni i Tańca "Mazowsze". Był w tamtejszej orkiestrze koncertmistrzem od 1 lipca 1955 do lutego 1956, od 1 stycznia 1957 do 30 czerwca 1957 i od 1 stycznia 1958 do 1 września 1959. To on gra na skrzypcach w ówczesnych nagraniach "Dumki o ptaszku" w wykonaniu jego żony, Ireny Wiśniewskiej-Santor.

Dziś trudno usłyszeć nagrania Stanisława Santora, choć trochę ich ocalało w archiwach Polskiego Radia. Fragmenty tych, które zostały niegdyś nadane na antenie, znajdziesz w dziale "Posłuchaj, jak grał".